Siódma Planeta
bezpłatna książka on-line

Siódma Planeta Tom Pierwszy

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Chr Ras

Siódma Planeta Dziedzictwo Merlina - część 2

„Gdy odejdzie człowiek prawy, stary lecz bardzo kochany,
Jego dziedzictwo pozostanie a on będzie godnie pochowany”

- Cieszę się, że zabierasz mnie do siedziby Hermonów. Ale czy możesz wytłumaczyć czym jest Strefa Mroku? Jak to się dzieje, że inne istoty żywe na Ziemi jej nie dostrzegają? I skąd ta nazwa?

Siódma Planeta Astilus Mag Potomek Merlina grafika z logo poswojsku.com.pl

- Źle sformułowałeś swoje zapytania. Powinieneś powiedzieć: „niektóre istoty, na przykład ludzie jej nie dostrzegają”. Istnieje wiele wymiarów życia, istnienia i świadomości - odpowiedziała Guenan. - Większość żywych gatunków związanych z wymiarem ludzi, widzi tylko i wyłącznie wymiar podstawowy. Pozostałych wymiarów nie dostrzegają wcale lub widzą je w niewielkiej części. Czasami przebłysk w mózgach niektórych ludzi umożliwia dostrzeżenie innych obszarów jestestwa. Na szczęście dzieje się to bardzo rzadko. A to co wydaje im się, że widzą, z powodu strasznych ograniczeń rodu ludzkiego, wywołuje u nich co najwyżej chorobę psychiczną. Prędzej uwierzą, że mają kłopoty ze zdrowiem aniżeli w to, co ujrzą innymi zmysłami niż oczy i uszy. Te ograniczenia ludzi są dla nas niezmiernie przydatne. Podobnie jak nazwa: Strefa Mroku. Kojarzy się ona ograniczonym istotom ziemskim z czymś złym, niedobrym. Ich strach i ograniczenia od wielu stuleci powodowały, że boją się czegoś co ma taką nazwę. Nawet jeżeli coś usłyszą lub dostrzegą, nazwa naszej siedziby wielu z nich blokuje w działaniu. Jak powiedziałam: ze strachu. A warto, żebyś wiedział, że właściwie to mówimy o Strefach Mroku, a nie o jednej. Z tym, że w przeciwieństwie do ludzkiego, ziemskiego bytu nie jest ona ciągła, ale za to w pewnym sensie jest ona nieskończona. Z czasem być może zrozumiesz co mam na myśli. Ale tego nie da się wytłumaczyć w sposób logiczny na poziomie ludzkiego dedukowania. W każdym razie ludzie naszych bytów zwykle nie dostrzegają. Możemy dzięki temu żyć i rozwijać się w pokoju, tuż obok nich. W przeciwieństwie do nich. Oni niestety zbyt często walczą, nawzajem się zabijając. Wciąż nie rozumieją praw natury i istoty życia. Większość z nich nie rozumie wagi każdego życia, jego miejsca i celu w naturalnym porządku wszechświata.

Słysząc to Astilus posmutniał, przypomniał sobie powody zagłady rodzinnej planety oraz opowieści ojca o barbarzyńskich wojnach toczonych przed wiekami na Ziemi.

- Czyli nic nie zmieniło się od czasu, gdy mój ojciec opuścił Ziemię - zapytał?

- Zmieniło się wiele, bardzo wiele, ale ludzie, jakoś niespecjalnie. Są na wyższym poziomie inteligencji technologicznej, ale wykorzystują posiadaną wiedzę w sposób nieprzyjazny dla naszej planety. Będziesz miał jeszcze czas o wszystkim się dowiedzieć. Tymczasem dotarliśmy już do celu. Wyjdźmy na zewnątrz. Zanurz się w naszym bycie i naturalnym jestestwie. Nie broń się proszę przed naturalnym porządkiem życia i jestestwa.

Kobieta popatrzyła na niego oczami pełnymi prośby i równocześnie obaw. Wiedziała, że styl życia Hermonów może zachwiać każdym, kto na co dzień obcuje z ludźmi i ich stylem życia. Astilus odwzajemnił spojrzenie, ale nie bardzo wiedział o co jej chodzi. Zwłaszcza, że wszystko co działo się dookoła niego było zupełnie nowe, inne od całego jego dotychczasowego życia.

Obydwoje wyszli ze sterowni i białym korytarzem podążyli w kierunku wyjścia. Naciskając odpowiedni przycisk, Astilus otworzył wrota statku. Puścił przodem młodą Hermonkę. Po chwili stanął obok niej na progu pojazdu. Jego oczom ukazało się biało-niebieskie otoczenie. Jakby poruszał się w biało-niebieskim na wpół przezroczystym powietrzu. Statek stał na ziemi pomiędzy drzewami. Dookoła otaczała go wspaniała żywa zieleń. Za biało-niebieską przesłoną dostrzegł jakby zarys tego, co przed chwilą widział. Ziemski las, zbiornik wodny, miasto w oddali. Ale ludzki wymiar był niewyraźny, rozmyty, nierzeczywisty. Wydawał się taki odległy i jakby przysłonięty mgłą. „- A może to nie mgła, może to magia pomyślał. Ale taka jakiej nie znam, jeszcze nie znam.”

- Musisz się przyzwyczaić, że jesteśmy obok i równocześnie nas nie ma - usłyszał kobiecy głos. Spojrzał w stronę skąd dochodził dźwięk. Dostrzegł kobietę wyglądającą według standardów ludzkich na co najmniej pięćdziesiąt lat. Oznaczało to, że według standardów hermońskich mogła mieć jakieś kilkadziesiąt tysięcy lat życia za sobą. Ubrana była w długą aż do ziemi, powłóczystą, niebiesko-błękitną szatę. Gdyby nie lekkie zmarszczki na twarzy, można by nawet podejrzewać, że jest młodsza. Sylwetkę miała szczupłą, wyprostowaną. I te oczy: błękitno-zielone, lodowo-zimne. Kontrastujące z sympatycznym, „ciepłym” wyrazem twarzy i przeszywające na wylot. Hermonka! Kilka metrów od niego stała niewątpliwie kolejna Hermonka w otoczeniu dwóch mężczyzn. Cała trójka sprawiała wrażenie równych sobie wiekiem. A oczy wskazywały, że to także Hermoni. Ubrani byli podobnie do niej: w długie, powłóczyste, tylko nieco ciemniejsze szaty. Wyraźnie trzymali się lekko za nią. Zapewne z szacunku nie chcąc wyjść za bardzo do przodu. Od całej trójki bił spokój, opanowanie i jakiś taki dziwny chłód. Ciało Astilusa przeszedł lekki, zimny dreszcz. A przecież było ciepło, całkiem ciepło. A słońce w tym wymiarze istnienia, wydawało się jakby nieco dalsze, jakby lekko skryte za mgiełką tajemnicy i starodawnej magii. Hermonka kontynuowała przemowę.

- Bardzo miło jest mi gościć na Ziemi potomka szacownego Merlina. Jestem Sirilla. Cóż Ciebie do nas sprowadza? - zapytała spokojnym, wzniosłym głosem, powolutku zbliżając się do młodzieńca.

- Witaj Sirillo - powiedział nieco oszołomiony młody mag. A mówiąc to zeszedł po schodkach na ziemię. Wykonał Starodawny Gest Pokory, który odwzajemniła cała trójka Hermonów. Wiedział, że rękę może podać tylko jako odwzajemnienie wcześniej wykonanego gestu przez gospodarzy. Takie były zasady poznane z ust ojca. Dlatego poprzestał na starodawnym geście i dodał tekst, którego z woli Merlina, wyuczył się na pamięć już wiele miesięcy wcześniej:

- Przybywam w pokoju. Pragnę opowiedzieć historię mojej ojczystej planety, która będzie równocześnie przestrogą dla całej ludzkości. A w imieniu mojego ojca proszę Ciebie przywódczyni dumnych Hermonów o pomoc.

- Nie wiem czy jakakolwiek przestroga jest w stanie zmienić zachowanie ludzkości. Ich brak pokory i naturalnego zrozumienia jest porażająca. - Wypowiadając te słowa kobieta stała się jakby jeszcze zimniejsza niż wcześniej. Kontynuowała przemowę: - Moja rasa od wieków próbuje zasadzić w nich ziarno prawdy, pokoju i zrozumienia. Nasze próby kończą się kolejnymi porażkami - ostatnie słowa wypowiedziała ze smutkiem i podeszła do Astilusa. - Za mną stoją moi przyjaciele. Podobnie jak ja są członkami Rady Hermon: Brotus i Talcjusz - a wypowiadając imiona na chwilę się odwróciła i wskazała na swoich towarzyszy. - Liczyłam na luźną, przyjacielską pogawędkę o starych czasach i o moim przyjacielu Merlinie. Ale skoro wolisz od razu przejść do innych tematów, zapewne masz ważny powód - wypowiadając te słowa sprawiała wrażenie osoby nieco zdziwionej. Ale zaraz potem zapytała:

- Wiesz czym jest „naturalne zespolenie” – zapytała?

- Tak, wiem od ojca, że istnieje taki rytuał, ale nie brałem w nim udziału.

Szczerość Astilusa najwyraźniej sprawiła pozytywne wrażenie, bo kobieta jakby spojrzała na niego nieco bardziej przychylnie. Pokiwała delikatnie głową. Spojrzała młodzieńcowi głęboko w oczy i zapytała:

- Pozwolisz na zgodne zespolenie naszych podstawowych myśli?

Młody mag, pomimo całej niepewności jaki przyniosło to pytanie, skinął głową w geście przyzwolenia. Zwłaszcza, że spodziewał się takiego działania. Lecz raczej nie tak szybko. Był nieco oszołomiony, bo ojciec twierdził, że Hermoni się nie śpieszą. Zawsze mają czas. A tutaj od razu zaakceptowali jego propozycję. Ale cóż, widać musi być jakiś powód. Od Merlina wiedział co oznacza „zgodne zespolenie myśli”. Hermoni potrafią poprzez dotknięcie innej istoty, poznać wszystkie jej myśli. W trakcie „zgodnego zespolenia”, przepływają tylko myśli zaakceptowane przez obydwie strony tego starodawnego rytuału. Wzajemna wymiana zawsze związana jest z pewnym ryzykiem. Ojciec mówił, że zawsze istnieje możliwość „wykradnięcia” przez „czytającego myśli”, także pragnień i oczekiwań „osoby czytanej”. Dlatego na chwilę się zawahał starając wyczyścić własne uczucia i pragnienia ze stanu obecnego swojej osoby. Zwłaszcza te, które miał na myśli odnośnie Guenan … Ale po chwili pochylił się delikatnie w stronę Wielkiej Księżnej Hermonów.

Siódma Planeta grafika z logo poswojsku.com.pl

Czubkami prawej i lewej dłoni Sirilla dotknęła jego skroni. Powoli zamknęła własne oczy rozpoczynając starodawny rytuał. Powiedziała do młodzieńca:

- Zamknij proszę oczy i pozwól, abym się wszystkiego dowiedziała. O historii Twojej planety i życiu mojego przyjaciela Merlina. Udostępnij mi to co jest ważne i co akceptujesz. „Bądźmy zgodną jednością” - wypowiedziała regułkę naturalnego, zgodnego zespolenia.

Astilus był przez ojca przygotowany na takie zachowanie przedstawiciela Hermonów. Wiedział, że są potężni. Nie sprzeciwił się, ale starał panować nad zakresem przekazywanych informacji. Zamknął oczy i pozwolił, aby jego świadomość powoli podążała za historią, którą chce przekazać Sirilli. Po kilkudziesięciu długich, bardzo długich chwilach, Wielka Księżna odsunęła dłonie od głowy młodzieńca. Najwyraźniej posmutniała, bardzo posmutniała. Ale za to, już nie była taka zimna. Mimo smutku od jej oblicza biło lekkie ciepło i współczucie. Zapewne dla młodzieńca i losów jego ojczystej planety.

- To straszne czego dopuścili się ludzie na Siódmej Planecie i jak okrutnie zakończyli swój żywot – smutno powiedziała Sirilla. - Po tylu latach dobrobytu i pokoju. Współczuję Astilusie śmierci ojca. Bardzo współczuję i równocześnie niezmiernie żałuję, że nie zdążyłam z nim ponownie porozmawiać. Przez całe długie lata był moim bardzo bliskim przyjacielem. Łączyły nas wspólne poglądy, zamiłowania i .. – nie dokończyła zdania sprawiając wrażenie, że coś przed młodzieńcem ukrywa. - Wiele wieków temu zaproponowałam mu, aby przystał do nas, do Strefy Mroku jak określamy nasz wymiar. Tutaj ludzie nas nie dostrzegają. Toczymy spokojny żywot, zespalając nasze jestestwo z naturą i wszechświatem. Niestety Merlin zawsze kochał innych ludzi i naiwnie, ciągle wierzył, że może zbudować pokojowe, szczęśliwe, ludzkie społeczeństwo …

- I to mu się udało - wtrącił nieco niegrzecznie Astilus jakby próbując bronić uczynków swojego przodka.

- Niestety nie na długo i nie do końca - odrzekła smutno Sirlla - Sam przecież wiesz co ludzie uczynili na Twojej planecie i jak wielką karę otrzymali od natury. To co zrobili sprawia mi niewyobrażalny ból, potęgowany przez skalę nieszczęścia form żywych na Siódmej Planecie. Tyle śmierci, ze zwykłej ludzkiej głupoty. Straszne jest to co się wydarzyło na Twojej planecie. Straszne – powtórzyła smutno.

Zapadła chwila milczenia. Dwaj towarzysze Sirlilli stali ze spuszczonymi głowami, najwyraźniej zanurzając się w jakiejś formie medytacji. Astilus nie bardzo potrafił znaleźć odpowiednie słowa dla zaistniałej sytuacji. Zwłaszcza, że czuł się winny. Obawiał się, że Hermoni jego osobę obarczą odpowiedzialnością za wydarzenia na Siódmej Planecie. I gdyby to zrobili zapewne mieli by rację. Ale Hermoni, to nie istoty, które szybko wydają sądy. Na to zawsze jest czas i pora. Księżna popatrzyła ponownie w oczy młodzieńca i powiedziała:

- Pozwól mi jeszcze raz na zespolenie naszych naturalnych myśli, a otrzymasz podstawową wiedzę o Ziemi i ludziach na niej żyjących. Tylko proszę przygotuj się na wiele złych i okrutnych wydarzeń z przeszłości. Choć nie tak okrutnych jak końcówka dziejów ludzkości na Siódmej Planecie. Pamiętaj, że pozyskane informacje mogą na Ciebie bardzo negatywnie wpłynąć . Na Twój pogląd odnośnie pomagania ludziom i ich dalszemu istnieniu. Ale musisz je poznać, zanim poprosisz mnie o cokolwiek. Dopiero potem, gdy zdobędziesz informacje i je przemyślisz, podejmiesz decyzję czy prosić mnie o pomoc dla ludzi. Ale nie martw się. Jeżeli uznasz, że nie są warci pomocy, uzyskasz azyl wśród mojego ludu. Będziesz żył w pokoju i zgodnie z naturą. Razem z nami. Tak jak my robimy to od wieków. Zajmiesz u nas miejsce przynależne Twojemu wspaniałemu ojcu.

Astilus ponownie zamknął oczy a Sirilla zamykając oczy położyła swoje palce obydwu dłoni na jego skroniach. Za pierwszym razem uczyniła to opuszkami palców, teraz zewnętrzne obszary jej dłoni dotykały jego głowy. Wyraźnie czuł jej zimne paznokcie na własnych skroniach. Do głowy zaczęły magowi przepływać informacje o Ziemi i ludziach. Wojny, grabieże, morderstwa, kłamstwa, niszczenie natury, dążenie za wszelką cenę do bogactwa, barbarzyństwo ... Ale także miłość, radość, piękno, rodzinne wspaniałe życie, … Wystarczyło kilkanaście dłuższych chwil, aby przekazać 14 wieków historii Ziemi. W większości krwawej, a nawet barbarzyńskiej, okrutnej. Niszczenie innych ludzi, egoizm, morderstwa, gwałty, wojny prowadzone w imię niby wyższych racji. Bezsensownie ludzkich racji. Nie zważając na to co naturalne i piękne: życie własne i innych. „Jakież to jest straszne i bezsensowne” - pomyślał Astilus. Aż łzy pojawiły się w jego oczach. A po chwili także na policzkach. Każda spływająca łza była oznaką cierpienia i niedowierzania: „Dlaczego ludzie sami siebie i innych niszczą? I to wszędzie gdzie się pojawią?” - pomyślał. „- Dlaczego przeszkadza im natura? Przecież to jest zupełnie bez sensu. Życie ludzkie jest bez sensu. Złość, nienawiść, przemoc, barbarzyństwo, … W czym ludzie na Ziemi są lepsi od moich rodaków?” - zapytał sam siebie. I najwyraźniej nie chciał na to pytanie odpowiedzieć. Przekraczało ono jego siły. Bał się, że szczerej odpowiedzi nie jest w stanie znieść.

Sirilla nie zareagowała na jego smutek. Rozumiała, że musi sobie sam z nim poradzić. Tylko wtedy świadomie podejmie właściwą decyzję co do swoich dalszych losów. Odsunęła się od niego o dwa kroki, odczekała w milczeniu dobrą minutę ludzkiego czasu. Patrzyła na jego smutne oczy i łzy spływające po policzkach. Następnie, zmieniając nieco temat, powiedziała:

- Przez wieki na Ziemi wspieraliśmy ród Targów. Dzięki nam i wartościom, którym oni hołdują od wieków, przetrwali i dotrzymują danego słowa. Prowadzą na Ziemi własny farmerski biznes, który rozwijany jest od stuleci zgodnie z obietnicą złożoną Merlinowi. Wciąż czekają na Wielkiego Maga lub jego potomka. Gotowi przyjąć go i wspomóc wszystkim co mają. Długa i ciekawa historia jest z nimi związana. Często zmieniali krainy, w których mieszkali. Zawsze starali się być blisko aktywnego, największego portalu czasoprzestrzennego. My Hermoni, wskazywaliśmy im takie miejsce. Od kilkuset lat mieszkają niedaleko jeziora, poprzez które przybyłeś na Ziemię. Jest to tak zwana na Ziemi: Europa Centralna. Targowie zbudowali tam Wielką Elipsoidalną Wieżę. Taką jaka była w czasach, gdy Merlin chodził po Ziemi. Członkowie tego starego rodu mogą być Twoim oparciem na Ziemi. Siedzibą Twojej misji może stać się ich majątek. Ale proszę, zanim do nich się udasz, spędź u nas pięć dni. Chciałabym z Twoich ust usłyszeć historie o moim starym przyjacielu Merlinie. Pragnę także poznać Ciebie, dowiedzieć się jaką jesteś istotą. Co jest dla Ciebie ważne w życiu. Chcę także, abyś dobrze poznał nasze naturalne obyczaje, idee i sposób rozumowania. Za pięć dni jeżeli wyrazisz taką wolę, zorganizujemy Twoją podróż do Targów. Wesprzemy w wyjaśnieniu temu starodawnemu, ludzkiemu rodowi kim jesteś i po co przybywasz. Ale najpierw bądź proszę naturalną jednością z moją rasą. Czy zgodzisz się wykonać moją prośbę Astilusie? - zakończyła pytaniem swoją przemowę Sirilla.

- Tak - powiedział młody mag bez chwili wahania - z przyjemnością zostanę z Wami przez pięć dni. A potem podejmę decyzję co do moich dalszych losów - a mówiąc to Astilus ponownie wykonał Starodawny Gest Pokory. Sirilla, Guenan oraz pozostali dwaj Hermoni odwzajemnili wykonany gest, zapraszając go równocześnie do wnętrza Strefy Mroku. Do siedziby starodawnych, dumnych Hermonów.

W głowie młodzieńca szalały niebiesko-czerwone myśli. Zabójcze wizje ludzkości przeplatały się z twarzą ojca i złożoną mu obietnicą obrany rodu ludzkiego. „- Ale czy to ma jakikolwiek sens?” - zapytywał sam siebie. I jedyną pozytywną odpowiedzią była obietnica i słowa ojca: „ - Dotrzymywanie słowa jest zgodne z naturalnym porządkiem wszechświata”. Tak mawiał, ale czy miał rację? Jak postąpić dalej?

Siódma Planeta - bezpłatna powieść - ciąg dalszy ...